Centrum Dobrej Terapii
Specjalistyczny ośrodek pomocy psychologicznej, psychoterapeutycznej i psychiatrycznej.

„Oddzielanie sfery seksualnej człowieka od jego osobowości jest sztuczne” – wywiad z seksuologiem, Karoliną Ogarek-Szulc

Karolina Ogarek-Szulc jest psychologiem, psychoterapeutą i seksuologiem. Jej szerokie doświadczenie kliniczne pozwala jej pomagać pacjentom borykającym się z problemami o różnorodnym podłożu. Jako seksuolog specjalizuje się w poradnictwie i terapii dysfunkcji seksualnych kobiet i mężczyzn, problemów relacyjnych i seksualnych w parze. W dzisiejszej rozmowie opowiada o znaczeniu atrakcyjności, trudnościach w życiu seksualnym długoletnich par i o tym, jak najwcześniejsze relacje z rodzicami wpływają na seksualność dorosłych.

Jak to jest z tą atrakcyjnością fizyczną? Wpływa na poziom zadowolenia z życia seksualnego, czy nie?

Bez wątpienia atrakcyjność wpływa na satysfakcję z życia seksualnego. Nie ograniczałabym jednak atrakcyjności do poziomu jedynie cielesności czy fizyczności. Ważny jest również obraz “Ja” jaki nosimy w sobie. I to zarówno w aspekcie fizycznym, emocjonalnym, ale też społecznym. Czy uważamy się za kogoś atrakcyjnego pod względem cielesności, ale też osobowości? Czy możemy być dla kogoś interesujący pod względem psychologicznym?

Czyli atrakcyjność jest ważna, ale nie jest cechą, na którą nie mamy wpływu. Banał o tym, że wypływa z naszego wnętrza, okazuje się prawdziwy?

Atrakcyjność nie jest czymś obiektywnym. Człowiek atrakcyjny według ogólnie przyjętych standardów kultury zachodniej, może się taki nie czuć. Na przykład przez nieadekwatnie zaniżoną samoocenę i poczucie własnej wartości. Osoba atrakcyjna dla jednego człowieka, będzie nieatrakcyjna dla drugiego. Piękno często jest w oczach patrzącego.

No właśnie – atrakcyjność jednak najczęściej sprowadzana jest do tego wymiaru fizycznego, bez głębszej refleksji. Na pierwszy rzut oka jesteśmy w stanie określić, czy ktoś “spełnia standardy” atrakcyjności, czy nie – nie znając jeszcze jego sposobu bycia.

Duże znaczenie ma czy ktoś akceptuje swoje ciało, czy potrafi się nim cieszyć, czerpać z niego przyjemność i dawać przyjemność partnerowi. A to zależy w dużej mierze od tego, jak do ciała we wczesnym dzieciństwie podchodzili rodzice lub opiekunowie. Czy było przyjmowane z akceptacją i radością, czy może wzbudzało napięcie i negatywne emocje. Tak może się czasem zdarzać.

Kiedy zaczynamy kształtować swoje wyobrażenie siebie pod kątem atrakcyjności?

Już niemowlęta mogą czuć nastawienie rodziców do ich ciała czy płciowości. Czasem zdarza się, że nieakceptowana jest płeć dziecka, ponieważ rodzice bardzo chcieli mieć dziewczynkę lub chłopca, a urodziło się dziecko innej płci, niż oczekiwali.

I w jaki sposób to może wpływać na rozwój seksualności dziecka?

Dziecko odczuwa nastawienie rodziców do jego ciała poprzez sygnały niewerbalne. Może np. doświadczać tego, że rodzic podczas czynności pielęgnacyjnych działa w pośpiechu lub zdradza oznaki obrzydzenia podczas zmieniania pieluszki. Dziecko nie rozumie oczywiście jeszcze znaczenia słów, ale mimika twarzy czy ton głosu, są już odbierane przez dziecko, ponieważ miały znaczenie ewolucyjne. Dziecko na wczesnym etapie rozwoju nie odróżnia jeszcze swojego ciała od Ja – czyli całej swojej osoby, a nawet na bardziej podstawowym poziomie, nie odróżnia wydzielin swojego ciała od siebie. Z tego powodu, dzieci miewają tendencje do generalizowania reakcji rodzica i przenoszenie ich na „całego siebie”. W nieświadomości może zakodować się ogólne poczucie wstrętu lub niestosowności związane albo z całym ciałem, albo z narządami płciowymi.

Jakie są jeszcze inne częste błędy, które rodzice nieświadomie popełniają w kwestii wychowania seksualnego swoich dzieci?

Rodziców może też niepokoić naturalna seksualność dzieci, jeżeli sami przeżywają konflikty dotyczące własnej płciowości czy seksualności. Mogą wtedy hamować naturalną dziecięcą ekspresję, np. poprzez zawstydzanie, zakazywanie lub wzbudzanie poczucia winy. Te pierwsze dziecięce przekazy są wiele lat później wnoszone w dorosłe życie seksualne, a także mają wpływ na poczucie atrakcyjności.

Załóżmy, że dorosły już człowiek nie zdaje sobie sprawy, że był wychowywany w poczuciu winy względem seksualności. Co powinno wzbudzić jego zastanowienie w relacjach z partnerami?

Zawsze warto zwracać uwagę na swoje emocje, ponieważ one są drogowskazem do tego, co się z nami dzieje. Warto pamiętać, że powinniśmy bazować na tym, co tu i teraz. Czyli że aktualnie dzieje się dla mnie coś dobrego, co chcę kontynuować, ponieważ odczuwam satysfakcję, radość, spełnienie. Może też być odwrotnie: dzieje się coś niedobrego, w jakiś sposób przekraczane są moje granice, gdy czuję złość, niesmak, poczucie krzywdy, smutek lub lęk. Jeżeli pojawia się poczucie nieadekwatności emocji do aktualnej sytuacji, może to oznaczać, że emocje są drogowskazem do ważnych przekazów z przeszłości. Przykładem takiej sytuacji może być seksualność realizowana z preferowanym partnerem, w stabilnym, bezpiecznym związku, a mimo to wywołująca poczucie winy lub lęk. Wtedy pojawia się pytanie, skąd pochodzą te emocje?

Wiele mówi się o nadmiernej seksualizacji przekazów mediowych i o stawianiu nierealnych oczekiwań względem siebie i partnera pod wpływem pornografii. Czy faktycznie w gabinecie spotykasz się z takimi problemami?

Rzeczywiście, można spotkać się z takimi trudnościami. Często nie są to wprost kierowane do partnera czy siebie oczekiwania, mogą one mieć formę nieświadomą. To utrudnia oczywiście ich identyfikację. Zidentyfikowane i wypowiedziane mogą zostać jednak zneutralizowane, ponieważ często są to oczekiwania nierealistyczne.

W jaki sposób “identyfikuje” się takie oczekiwania?

Pierwszym i chyba najważniejszym warunkiem jest chęć i zgoda na takie wewnętrzne poszukiwania swoich oczekiwań czy uprzedzeń, czyli wewnętrzna motywacja do przyglądania się sobie. Gdy jest się na to otwartym, drogi do takich poszukiwań mogą być różne. Możemy przyglądać się swoim emocjom, ale też reakcjom partnera na to, co dzieje się w łóżku. Jeżeli mamy otwartość do rozmawiania o seksie, możemy wprost pytać partnera, czy on widzi jakieś nasze oczekiwania, które są trudne. Można czytać, oglądać wywiady ze specjalistami, wziąć udział w warsztatach samorozwoju nakierowanych na tą tematykę. Jeżeli mamy taką potrzebę, jest to też temat, który można i warto poruszać na psychoterapii.

Czy jest jakiś “stały zestaw” czynników, które stwierdzają, że nasze życie seksualne jest udane? W często przytaczanym raporcie prof. Izdebskiego “Seksualność Polaków 2017” pojawia się informacja, że mężczyźni częściej, niż kobiety, są zadowoleni ze swojego życia intymnego. Co może być tego powodem?

Być może mężczyznom w badaniach trudno się przyznać, nawet przed samymi sobą, że ich życie seksualne może być niesatysfakcjonujące? W naszej kulturze nastawionej na rozwój, sukces, gromadzenie dóbr materialnych, przyznanie się do jakichkolwiek trudności często wiąże się ze wstydem. W przypadku trudności seksualnych ten wstyd jest jeszcze większy. Trudno powiedzieć, czy jest stały zestaw czynników, który gwarantuje udane życie seksualne. Może być tak, że te czynniki będą różne dla różnych osób. Myślę, że można jednak wskazać pewną podstawę, a mianowicie bezpieczną więź między partnerami. Życie seksualne jest często barometrem tego, co dzieje się w relacji. Czy czujemy się bezpiecznie z tą osobą, czy mamy poczucie, że druga strona dba o nas, troszczy się, jesteśmy ważni i zauważani. W przeciwnym wypadku pojawia się pustka lub lęk i to szybko odbija się na seksie.

A czy można się po prostu partnerem “znużyć” pod względem seksualnym? Czy są pary, które funkcjonują dobrze “na co dzień” i nie doświadczają większych trudności w relacji, ale po prostu w życiu seksualnym zdradzają objawy wypalenia?

Odpowiedziałabym, że i tak i nie. Naturalne jest, że życie seksualne pary zmienia się w trakcie trwania związku. Nie będzie takie samo na początku, gdy para dopiero się poznaje pod względem erotycznym, wszystko jest nowe, są zakochani i zafascynowani sobą. Ale to, że kończy się etap zakochania i idealizacji, spotyka wszystkie pary, a nie wszystkie mówią o wypaleniu czy znużeniu. I tu powstaje różnica – co para zrobi z pierwszymi oznakami takiego wypalenia lub przyzwyczajenia do siebie? Można zrobić bardzo wiele! Na jednym krańcu kontinuum możliwych reakcji będzie rozmowa o swoich wzajemnych potrzebach i aktywne próby radzenia sobie, uatrakcyjnianie sobie bliskości na różne sposoby, w zależności od preferencji. Na drugim krańcu kontinuum będzie brak rozmowy, udawanie, że nic się nie dzieje i godzenie się na takie wypalenie lub poszukiwanie nowego partnera, z którym proces może się powtórzyć. Zresztą nie wystarczy dobrze funkcjonować „na co dzień”, aby życie seksualne było udane. Potrzebna jest głęboka, intymna, bezpieczna więź, a to wcale nie jest łatwe zadanie dbać o więź przez wiele lat. To jest wyzwanie.

Jakie są najczęstsze trudności intymne, z jakimi zgłaszają się do Ciebie kobiety?

Seksualność kobiet tym różni się od seksualności mężczyzn, że pewnych jej elementów muszą się nauczyć lub odkryć, tak jest na przykład z orgazmem. Choć tutaj ważne jest, aby podkreślić, że orgazm nie jest konieczny, aby seks był satysfakcjonujący. Ponieważ seksualność kobiet może być na różne sposoby hamowana, kobiety nie mają przestrzeni, aby uczyć się swojej seksualności. Zgłaszają się wówczas z obniżonym libido lub właśnie, jak wyżej wspomniałam, z trudnościami w osiągnięciu orgazmu. Zarówno kobiety jak i mężczyźni zgłaszają się z różnymi trudnościami, ale pod spodem często jest wspólny czynnik, a mianowicie oddzielenie życia seksualnego od emocjonalnego, a to jest niemożliwe.

Jakie są zatem największe trudności w przypadku mężczyzn?

Dla mężczyzn dużą trudnością jest tzw. lęk zadaniowy w seksie. Traktują moment zbliżenia seksualnego jak egzamin lub scenę, na której muszą się jak najlepiej zaprezentować. Muszą być sprawni, zdolni do zaspokojenia partnerki. To budzi jednak naturalny lęk przed oceną, porażką, niepowodzeniem i na zasadzie błędnego koła sprawia, że trudno być swobodnym w tej sytuacji. To może powodować np. trudności w utrzymaniu erekcji lub przedwczesny wytrysk.

Kiedy warto rozważyć wizytę u seksuologa?

Gdy czujemy że od dłuższego czasu w naszym życiu seksualnym pojawiają się trudności, które uniemożliwiają nam satysfakcjonujące bycie blisko. Gdy nie rozumiemy tych trudności, nie potrafimy sami sobie z nimi poradzić. Jeżeli seks wiąże się dla nas z przykrymi emocjami.

Wspomniałaś wcześniej o tym, że nasza seksualność rozwija się od najwcześniejszych miesięcy życia i mają na nią wpływ rodzice. Niektóre zahamowania wymagają więc pewnie dłuższego przepracowania. Czym wizyty u seksuologa różnią się zatem od terapii?

To zależy, czy udamy się do lekarza seksuologa czy do seksuologa, który jest psychologiem lub psychoterapeutą. Lekarz, jeżeli nie prowadzi psychoterapii, może zastosować farmakoterapię. Jest to pomocne zwłaszcza, gdy trudności seksualne mają podłoże biologiczne. Przy podłożu emocjonalnym, farmakoterapia również może pomóc, ale wówczas jest to działanie objawowe, nie zajmujemy się przyczynami trudności. Psychoterapia natomiast zajmuje się przyczynami trudności. Psychoterapia trudności seksualnych nie różni się bardzo od „zwykłej” psychoterapii. Jedyną różnicą, o której warto powiedzieć, jest włączanie treningu behawioralnego, czyli ćwiczeń związanych ze sferą seksualną, które para lub pacjent wykonuje w domu i omawia później z terapeutą. Jednak w niektórych nurtach psychoterapii, np.poznawczo-behawioralnym, nie jest to różnica w stosunku do terapii innych problemów. Oddzielanie sfery seksualnej człowieka od innych obszarów jego osobowości jest sztuczne – dlatego warto rozważać możliwie najszerszy ogląd problemu, aby dotrzeć do jego sedna.

Rozmawiała: Katarzyna Olechniewicz

mgr Karolina Ogarek-Szulc

Psycholog seksuolog, psychoterapeuta. Obecnie w trakcie całościowego szkolenia przygotowującego do certyfikatu psychoterapeuty Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego oraz w toku kursu specjalistycznego… »

Inne artykuły:
Przeczytaj również:
Deklaracja Praw Seksualnych według WHO
19 kwietnia 2012

Poniżej przedstawiono prawa seksualne przysługujące człowiekowi wg Światowej Organizacji Zdrowia. Prawo do wolności seksualnej. Prawo do seksualnej... »